PODZIEL SIĘ

„Pewne rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły”.

Inspiracją dla tego artykuły była pewna dyskusja w której programiści rozmawiali o różnicach między pracą na etacie a prowadzeniem własnej firmy.
Jeden z komentarzy zaszokował mnie i zmusił do do zasięgnięcią Waszej opinii w temacie:

„WOLĘ PRACOWAĆ NA ETACIE. PEWNA KASA. NIE MUSZĘ MARTWIĆ SIĘ KSIĘGOWOŚCIĄ, PRAWEM, ZATRUDNIANIEM PRACOWNIKÓW. CO WAŻNIEJSZE NIE MUSZĘ SIĘ UŻERAĆ Z KLIENTAMI I Z NIMI W OGÓLE ROZMAWIAĆ.

Ostatnie zdanie poraziło moją prawą półkulę mózgową i do końca dnia nie mogłem otrząsnąć się z przerażenia. Czy programiści nie powinni choć trochę interesować się sprzedażą w firmie?

Pytanie za 12 000 PLN.

Zarobki programistów jak każdy wie windują się w górę od długiego czasu. Zarobki na poziomie 8-10k to norma. W rzeczywistości jest to ponad 10k PLN.
Nię będę przytaczał nudnych tabel z medianą, bo nie to jest nam potrzebne.

Możesz zatrudnić najlepszych programistów i stworzyć rewelacyjny produkt, natomiast istnieje duże prawdopodobieństwo, że bez genialnego działu sprzedaży nie będzie żadnego sukcesu.

Co było pierwsze jajko czy kura?

Dywagacje na temat kto jest ważniejszy w firmie – sprzedawca czy programista – zdają się przypominać dyskusję o tym co było najpierw: jajko czy kura? Z jednej strony bez sprzedaży nie było by w branży IT programistów. Z drugiej strony bez programistów nie byłoby produktu do sprzedaży.

Moje pytanie brzmi: Czy nie wydaje się Wam, że dziś przeciętny programista ma lepsze warunki pracy niż sprzedawca? 

Dodaj Komentarz